4 sierpnia 2009

Nowa Calibra


Nadchodzi nowa era. Opel zamierza w ciągu kilu lat wprowadzić do sprzedaży samochód będący duchowym następcą nieśmiertelnej Calibry. To jest bardzo dobra wiadomość - już za kilkanaście lat pod każdą prowincjonalną dyskoteką będą stały rządki pięknie wypolerowanych "Kali" z naklejkami na tylnej szybie informującymi, iż właściciel został dotknięty przez pioniera (The Pioneer Touch).

Nie wiem czy Państwo zauważyliście, ale każda Calibra, którą się widuje na ulicach miast i miasteczek, od Bugu po Odrę, od morza po Tatry - jedzie bokiem. Ludzkości nie jest znana Kalibra, która nie byłaby czterośladem.

Każda jedna jest wynikiem nieśmiertelnej formuły alchemicznej, świętego Graala ludowych sztachetotek muzycznych, twierdzenia Pitagorasa dla wyżelowanych: Lans = 1/2 rozbitego Opla Calibra + 1/4 kiosku Ruchu+ 1/4 wiaty przystankowej + nalepka.

Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie nabijam się ze starych samochodów (sam jestem posiadaczem 12-letniego japońca i 16-letniego yankesa). Nie rozumiem po prostu idei kupowania samochodu, który każdy zakręt bierze bokiem, nawet jak stoi w miejscu... Nie rozumiem, dlaczego samochód musi brać nawet każdą prostą bokiem, bo panu Mieciowi w czasie spawania się elektroda omsknęła.

Więc dzieci obecnych karków i ścigantów w strojach sportowych już mogą zacierać ręce. Nowa Calibra (nie będzie się najprawdopodobniej tak nazywała) będzie oparta na płycie podłogowej nowej Astry, ale stylizacją będzie próbowała udawać coupe na bazie świetnej i pięknej Insignii. Silniczki będą od 150 do 250 koni, zarówno na benzyne, jak i pędzone z frytkownicy.

Przez pierwsze kilka lat będzie to pewnie bardzo fajne coupe, rywalizujące z Scirocco i tym podobnymi. Znając jednak przywiązanie do tradycji polskiej młodzieży, po kilku latach stanie się klasykiem tuningu naklejanego, pogromcą dróg lokalnych i gminnych, rozświetlaczem ciemnogrodu (za pomocą diód i stroboskopów) oraz magnesem na dziołchy blaszanopędne - stanie się towarem niedostępnym dla normalnego człowieka, który chce fajny samochód, ale go nie stać na salonówkę. Nie wiem jak wy - ale ja już zaczynam zbierać na nową Calibrę... Chyba przestanę chodzić do fryziera - zapuszczę włosy i będę oszczędzał na żelu!

4 komentarze:

  1. Słuszne uwagi odnośnie Calibry. Z jednej strony też się z niej nabijam, z drugiej jednak pamiętam, jak porażająco świetnie wyglądającym autem była w swoich czasach.

    OdpowiedzUsuń
  2. może i słusznie bo większość tak wyglada ale są tez i takie które są orginalne poza lepszymi felgami czy obniżonym zawieszeniem i takie calibry się podobaja ale wszyscy którzy słyszą calibra to maja wizje auta obwieszonego plastikiem diodami i neonami calibra w originale to nadal ładne auto

    OdpowiedzUsuń
  3. ja miałem nie skażoną tuningiem, teraz posiadam 3000gt też jest fajne, ale jak widzę fajną calibre to mi się łezka w oku kręci

    OdpowiedzUsuń
  4. To bedzie godny następca calibry, bo dotychczas ostatnim takim aucem opla cyła astra II coupe.
    Choć duzo czasu już minęlo od czasu publikacji artykułu a w sprzedaży nadal nie ma tego modelu:(

    OdpowiedzUsuń