27 lipca 2009

Ssang Yong C200

Pamiętacie Ssang Yonga Rodiusa? Samochód został wybrany Najbrzydszym Samochodem Świata kilka lat temu... dlatego, że był najbrzydszym samochodem świata. Osobnik, który go zaprojektował musiał popełnić seppuku...
Wiecie, jak doszło do wyprodukowania tego samochodu? Na zarządzie firmy wymyślono, iż wyprodukują 7 miejscowy pojazd, zawołali więc projektanta, dali mu pracownie w najdalszym miejscu biurowca i kazali projektować... Był bardzo pilny, wziął piórko w swoje małe żołte rączki i zaczął projektować. Na początku narysował bryłe - prosta, finezyjna, bez szaleństwa. Potem wnętrze - funkcjonalne i proste. Zadowolny spojrzał na swoje dzieło... ale nikt z zarządu do niego nie przyszedł. Zapomnieli o nim. Będąc bardzo pracowitym projektantem, nie umiał siedzieć bezczynnie w swojej samotni, więc zaczął przeprojektowywać Rodiusa. Tam postawił kreskę, tu dodał wygięcie, wnętrze też pozmieniał. W końcu zszedł z tego świata, zapomniany i w objęciach szaleństwa... znaleźli go dopiero po smrodzie rozkładającego się trupa... Zobaczyli, że to co zaprojektował nim przeniósł się na łono Abrahama jest straszliwe - tak, tak, oni to widzieli - ale z szacunku stwierdzili, że poprodukują to kilka latek, może nikt nie zauważy. Tylko takie wytłumaczenie tego pojazdu jest możliwe - w inne nie może uwierzyć nikt, kto jest szczęśliwym posiadaczem pary oczu.
Jechałem kiedyś Rodiusem - rzeczywiście jest dosyć przestronny i wygodny w środku. Ale to nie może być żadnym wytłumaczeniem. To tak, jakby zamiast mieszkania w Warszawie kupić stodołę w Archangelsku - bo jest przestronna... Nie można nie zwracać uwagi na to, co jest na zewnątrz. Nie ożenisz się z najbardziej wesołą i sympatyczną kobietą, jaką spotkałeś w życiu jeżeli wygląda jak Jarosław Kaczyński...

Po niefortunnym wybryku z martwym projektantem, koreańczycy postanowili zaufać żywym ludziom i to najlepszym specjalistom z tej branży - firmie Giugiaro. Efektem ich ciężkich prac jest samochód o ekscytującej nazwie C200, który w przyszłym roku na być dostępny w sprzedaży. Ma to być SUV, który konkurować ma z Nissanem Kaszakiem (jakoś tak, nie będę odpalał dr. googla żeby to sprawdzić) i Toyotą RAV4. Włochom udało się osiągnąć jeden cel - nie jest tak brzydki jak Rodius. Nie, absolutnie nie można tego powiedzieć! Właściwie to nie można nic na ten temat powiedzieć, gdyż C200 jest tak przeraźliwie nudny, że na ulicy zauważysz go pewnie dopiero, jak w niego przywalisz... Wolałem tego dziwoląga - na którego zawsze się zwraca uwagę, niż na ten przezroczysty, typowy i nudny samochód, jakim niewątpliwie będzie C200. Chociaż jest to takie samo stwierdzenie, jak to, że wolałbym dostać sraczkę niż zatwardzenie. Kupcie Kaszaka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz