23 lipca 2009

Porsche Panamera(k)



Czy czas szalejącego kryzysu gospodarczego, deflacji i destabilizacji, malejących pekabe i osłabiającej się koniunktury jest dobrym pomysłem dla firmy, żeby stworzyć coś totalnie nowego, coś co ni w ząb nie pasuje do image'u przedsiębiorstwa i w czym dana firma nie ma specjalnego doświadczenia? Dwa przykłady ostatnio wskazują, iż to może być receptą na przetrwanie: sieć komórkowa Ojca Wielkiego Simlocka wRodzinie i właśnie Porsche Panamera.
Zacznę może małą dygresją na temat Ojca Ogrzanego z Wnętrza Ziemi - człowiek ma łeb na karku. Zobaczył, że jego mejn target ma problem bycia postrzeganym, jako zacofany i lekko pokryty najwyższej jakości moherem, więc dał im produkt, który ma ich odmłodzić, który ma pokazać, że oto po drugiej stronie radjomaryjnych odbiorników siedzą osoby, dla których najnowsze zdobycze techniki są nieobce. Zachęcone do wzięcia udziału w dyskusji z Ojcem Mikrofoniastym Bosym, będą robiły memory find i wszystko jasne. Może datki się skróciły, może reklamodawcy nie walą drzwiami i oknami, a wszechdiabeł Tusk urkócił możliwość pozyskania pieniędzy od wrogiej Unii - ale wciskając babciom komórki można się odbić od dna i poszybować w niebiosa!
Tym niezgrabnym wstępem chciałem przejść do samochodu Prosche Panamera. Potomkowie Wielkiego Ferdynanda postanowili, iż byłoby dobrym pomysłem stworzyć samochód, który wyglądałby jak Porsche, jeździł jak Porsche, kosztował jak dwa Prosche, a przy okazji miał czworo drzwi i bagażnik na więcej niż jedną parę majtek. Już raz im się ten myk udał - Cayenne sprzedaje się jak świeże bułeczki.
Panamera jest brzydka. Samochód jest wulgarny, sprawia wrażenie zmontowanego z dwóch różnych pojazdów. Osiągi robią wrażenie (od 400 do ponad 500 koni, silniki wi-ejt), ponoć jest całkiem wygodny i przestronny. Ale nigdy nie osiągnie poziomu sprzedaży Cayenne. Jadąc Panamerą ulicą Marszałkowską w Warszawie ogłaszasz wszem i wobec: Odniosłem sukces, stać mnie na Porsche! Ale chciałem mieć samochód czteromiejscowy, bo jest wygodniejszy, ma bagażnik i w ogóle żona tylko na taki się zgodziła!
Kupując 911 ogłaszasz tylko pierwszą część zdania! Kupując Cayenne ogłaszasz, że chciałeś mieć duży samochód, a Porsche wybrałeś przy porównaniu z konkurentami (uważaj bo uwierzę)... Kupując Caymany i Boxstery nic nie ogłaszasz - za każdym razem, jak w rozmowie wyjdzie, że masz Porsche, twój rozmówca rozmarzonym wzrokiem spojrzy na Ciebie i zapyta: 911 czy Cayenne? Nie zdążysz odpowiedzieć, że masz Boxstera - wcześniej zapadniesz się pod ziemię.

Nie zrozumcie mnie źle - Panamera jest fajnym gagiem, żartem motoryzacyjnym - ale nie w naszym pięknym kraju. W Niemczech można go kupić i uchodzić w towarzystwie za ekscentryka kiepskim gustem, ale za to z jajem.W Polsce 911 jeszcze się nie opatrzyły, jeszcze nie jest ich za dużo! Kupmy najpierw odpowienią ilość prawdziwych Porsche, potem bawmy się w wynalazki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz